Historia targów ciasno przeplotła się z historią naszego miasta. Przecież Odesa z pierwszych lat swojego istnienia słynie swoją handlową żyłką. W tym rozdziale — historia powstania, opis i położenia słynnych odeskich targów, które już dawno stanęły wizytową kartką miasta…
Targ «Prywoz»




Jeśli nie byliście na „Prywozie”, to znaczy, że nie widzieliście Odessy – mówią mieszkańcy miasta. Dlatego dziś proponujemy spacer po jednym z najstarszych targów spożywczych w kraju i głównym rynku Południowej Palmyry. Jak opowiadają regionaliści, przez większą część XIX wieku targ na placu Prywoznym nie był samodzielny, lecz stanowił jedynie jeden z biegunów „systemu połączonych bazarów”, które przenikają historyczne centrum i zostały założone jeszcze przez budowniczych miasta. Towar sprzedawano bezpośrednio z przywiezionych wozów (stąd właśnie wzięła się nazwa targu), a handlujący nawet nie płacili opłat targowych. „Rzędy mięsne zabudowywano od 1806 roku, szczepne – od 1809, nowe rybne – od 1818, a nowe rzędy mięsne wzniesiono wprost na samym placu, wskutek czego powstała ulica Prywozna (uliczka między samym „Prywozem” a sklepikami wychodzącymi na Pantelejmonowską – Aut.)” – mówi regionalista Oleg Hubar. Historycy piszą, że w tamtych czasach targ przedstawiał sobą brudny, niebrukowany plac, a pewien przyjezdny literat nazwał nawet Odessę „urokliwą brudasą”.
Na prawo od wejścia znajdują się stare rzędy rybne. „Panie, proszę brać świeżą rybę!” – nawołuje sprzedawczyni klienta. Mężczyzna pyta, dlaczego rybka zamknęła oczy i jeśli śpi, to czemu tak nieprzyjemnie pachnie? Na co, bez wahania, sprzedawczyni odpowiada: „Proszę posłuchać, gdy pan śpi, to czy pan odpowiada za siebie?” Doświadczeni odessyci uczą, że o świeżości ryby można sądzić po skrzelach: jeśli są czerwone, to towar jest dobry. Na straganach można wybrać i śledzika na kotleciki, i czerwoną rybkę, i małego śledzia. Przyjezdnym równie różnorodne wydają się rzędy z suszoną rybą, ale miejscowi mówią: „To już nie ta ryba, nie ta jakość, a zamiast byczków sprzedają jakieś marne rybki.” Flądrę chwalą, ale za to cefala na „Prywozie” za dnia ze świecą nie znajdziesz: całkiem zniknęła, mówią sprzedawcy, przywożą ją rzadko i w niewielkich ilościach.
Se dice que el Mercado Pryvoz de Odesa se asemeja a una mezcla entre un centro de reciclaje y unos grandes almacenes. Tiendas completamente establecidas se entremezclan con puestos de vendedores callejeros.
Jeśli z rybnych rzędów skręcić w zaułek między rzędami odzieżowymi i wyjść na ulicę Prywozną, znajdziecie się przed krytym pawilonem rybnym. Towar tutaj to głównie ryby świeżo mrożone, ale za to pośrodku rzędu stoi brązowa ciotka Sonia w szerokim kapeluszu, fartuchu i z wiązką byczków, a u jej nóg kręci się tłuściutki kot. Ogoniasty oparł łapę na pantoflu sprzedawczyni i wydaje się, że gdy tylko straci ona czujność, skoczy i chwyci rybkę. Najsłynniejsza ciotka Odessy pojawiła się wśród rybnych rzędów na początku XXI wieku, kiedy „Prywoz” zaczęto odnawiać. Kobietę o wysokości 2,5 metra stworzył rzeźbiarz Igor Iwczenko. Jak sam mówił, ciotka Sonia to rybaczka, przyjaciółka Kostki–marynarza na emeryturze. Miejscowi sprzedawcy żartują, że jeśli wrzucić do kieszeni fartucha ciotki Soni jakąś monetę, to przyniesie to nie tylko szczęście, ale i zniżkę gdzieś na „Prywozie”.
Pomnik młodych jeszcze Kostki–marynarza i rybaczki Soni można zobaczyć w centrum handlowym, które zbudowano wzdłuż ulicy Pantelejmonowskiej, tuż za pawilonem rybnym „Prywozu”. W fontannie, dzięki architektowi Iłarionowi Stadnikowi, w 2007 roku pojawiła się muszla symbolizująca Południową Palmyrę, a w niej – Sonia w płaszczu i z wielką rybą. Rybaczka lekko odwróciła głowę w stronę Kostki, który trzyma gitarę. Kompozycję, podobnie jak piosenkę o odesskich bohaterach, nazwano „Szalandy, co pełne cefali”. Do fontanny Kostki i Soni turyści również wrzucają drobne monety – czy to w nadziei na powrót, czy z przyzwyczajenia.
Dalej ulicą, za centrum handlowym, znajduje się nowy pawilon mięsny. „Młody człowieku! Czy powie mi pan, ile kosztuje wasza cielęcina?” – przekrzykuje gwar kupująca. „Czemu mam nie powiedzieć? Czy my jesteśmy ze sobą w konflikcie?” – zdziwiony odpowiada sprzedawca.
Jeśli wyjść z pawilonu mięsnego i wrócić na ulicę Prywozną, otworzy się przed wami widok na „Pas passage owocowy”, zbudowany w 1913 roku. Kiedyś połakomił się na niego nawet słoń z pobliskiego zoo. Murzę prowadzono na stację kolejową, by przewieźć go do zoo w Symferopolu, ale gdy tylko wyprowadzono go z ogrodu zoologicznego, skierował się w stronę „Owocowego pasażu”. W gazetowych publikacjach, poświęconych temu niezwykłemu „klientowi”, pisano, że słoń tupał wzdłuż owocowych rzędów, chwytał po drodze jabłka ze stoisk, a nawet wyciągnął trąbą z beczki z kiszonkami kilka ogórków. „Och tak, to było jeszcze przed wojną” – potwierdziły nam prawdziwość tej historii starsze sprzedawczynie na „Prywozie” i dodały, że wtedy też próbowano przemianować targ na „Październikowy”.
Jeśli chodzi o zagospodarowanie targowiska, to w 1958 roku na rynku wzniesiono murowane hale mięsne i mleczne, a teren został wyasfaltowany. Jednak gdy padały ulewne deszcze, błoto wciąż było niewyobrażalne. Mimo to, w każdą pogodę rynek był pełen sprzedawców i kupujących.
Na „Prywozie” można było kupić wszystko, choć w latach 70. odczuwalny był deficyt produktów. Sprzedawano tu jesiotry, czerwoną rybę, czarny i czerwony kawior, mięso, ser, kaszankę. Oczywiście, takie delikatesy nie były tanie. Kupujący starali się zbić cenę i zawzięcie się targowali. Jednak handlarze nie szli na większe ustępstwa. W tamtych czasach głównie handlowali chłopi, dla których każda kopiejka miała znaczenie.
Na „Prywozie” w sklepikach i budkach sprzedawano także „firmowe rzeczy” – przynajmniej tak twierdzili sprzedawcy. W rzeczywistości „dżinsy z Ameryki” i inne towary szyto w podziemnych warsztatach miasta. Kosztowały one jednak sporo – prawie tyle, co ich zagraniczne odpowiedniki.
Pieniądze na „Prywozie” zawsze „krążyły” duże i to przyciągało na rynek oszustów i kieszonkowców. Starsi mieszkańcy Odessy wspominają, że na targu trzeba było mieć się na baczności. Łatwo można było dostać wypitą herbatę czy sfałszowaną kawę, bezczelnie oszukiwano na wadze i kradziono produkty z toreb. Pewnego razu złodziejom udało się nawet spuścić wino z kilku beczek jednemu przyjezdnemu Mołdawianinowi.
W czasach pieriestrojki „Prywoz”, podobnie jak cała Odessa, cicho dziczał i zamieniał się w ruiny. Dopiero pod koniec lat 90. został przyjęty plan generalnej rekonstrukcji słynnego targowiska. W 2007 roku dla kupujących otwarto nową halę mięsną i rybną, dwa nowe centra handlowo-biurowe oraz kompleks sklepów wzdłuż ulicy Pantelejmonowskiej, który otrzymał nazwę „Nowy Prywoz”.
Obecnie, oprócz atrakcyjnego „wyglądu”, „Prywoz” może poszczycić się także przywiązaniem kupujących. Ich, podobnie jak dawniej, jest tu bardzo wielu. Pod tym względem rynek praktycznie nie ucierpiał z powodu konkurencji supermarketów. Co więc tak przyciąga kupujących na rynek, gdzie jest głośno, tłoczno i – przyznajmy – nie zawsze czysto?
Przede wszystkim na „Prywozie” rzeczywiście jest ogromny wybór produktów. Tak więc, jeśli nie spodobał się wam wygląd pomidorów albo nie odpowiadała ich cena, to na rynku jest jeszcze co najmniej kilkadziesiąt innych miejsc, gdzie sprzedaje się te warzywa. Ważne jest także to, że wszystkie produkty na „Prywozie” można powąchać, dotknąć i spróbować. W tym właśnie, zdaniem wielu gospodyń, tkwi główny urok zakupów na targu. Co więcej, na „Prywozie” można – przypadkiem lub celowo – najeść się degustacjami tak, że obiadu, a nawet kolacji w domu nie będzie się już chciał.
Ponadto właściciele produktów chętnie udzielają kupującym cennych porad, czego oczywiście nie doczeka się nikt w żadnym supermarkecie. Dodatkowo „Prywoz” przyciąga tym, że można tu znaleźć towary i usługi, których nigdzie indziej się nie spotka. Na przykład, niektórzy mieszkańcy Odessy uważają za szczególny szyk wypić na mlecznych stoiskach szklaneczkę pieczonego kefiru ze smakowitą pianką. Nie kosztuje on tanio, ale w smaku – pysznie.
Ale najważniejsze jest chyba to, że „Prywoz”, w odróżnieniu od bezdusznych supermarketów, to cały świat ze swoją moralnością, zwyczajami i tradycjami. Tu sprzedawcy i stali klienci często wiedzą o sobie wszystko – łącznie z problemami dziadków, babć, wnuków i kotów. Na rynku nawet z nieznajomym sprzedawcą można porozmawiać o pogodzie, polityce czy swoich czysto osobistych problemach. Wreszcie, na „Prywozie” łatwo wzbogacić swój bagaż wiedzy, ponieważ tu chętnie zdradzą wam swój tajny przepis na jakąś potrawę albo opowiedzą najświeższe wiadomości.









Targ «Nowy»



Nowy Targ – jeden z najstarszych targów miasta Odesy i uznany zabytek architektury. Najpiękniejszy targ w Odesie.
To właśnie tutaj można poczuć ten szczególny i barwny odeski koloryt. To właśnie tutaj można usłyszeć niezwykłe zwroty słowne oraz tak znany wszystkim odeski dialekt, narodzony ze zmieszania języków ogromnej liczby różnych narodowości. Tutaj można dowiedzieć się wszystkich najnowszych wiadomości miejskich i omówić wszystkie naglące problemy w trakcie zakupów. Przecież mieszkańcy Odesy tak bardzo lubią rozmawiać, są zawsze tacy otwarci i gościnni.
Ale najważniejsze – tutaj można kupić wszystko, co potrzebne, poczynając od artykułów spożywczych, a kończąc na meblach do domu. Żaden supermarket nie dorówna targowi pod względem świeżości produktów i tej tak ukochanej przez odesitów możliwości targowania się.
Nowy Targ znany jest ze swojej bogatej historii. Handel odbywał się na miejscu dzisiejszego Nowego Targu na długo przed jego założeniem. Centralny, wówczas Wolny Targ (Stary Bazar, obecnie – targ Pryvoz), nie mógł już pomieścić wszystkich chętnych handlarzy, więc podjęto decyzję o ulokowaniu na placu Chersońskim nowych szeregów handlowych. Stąd wzięła się nazwa Nowy Targ.
W 1847 roku na tym placu została wzniesiona cerkiew Ofiarowania Pańskiego, a cały handel odbywał się wokół niej.
Jednak głównymi budynkami targu, zachowanymi do dziś, są wielkie zadaszone korpusy, które zbudował architekt Arkadij Dymitrowicz Todorow w 1896 roku. Właśnie te korpusy uzyskały obecnie status zabytków architektury.
To właśnie w zamkniętym korpusie Nowego targu znajdowała się pierwsza w Imperium Rosyjskim placówka naukowo-badawcza zajmująca się zagadnieniami winiarstwa i uprawy winorośli – stacja winiarska, którą w 1905 roku z własnej inicjatywy utworzył, a następnie kierował nią słynny Wasyl Tajirów.
O Nowym targu pisało w swoich utworach wielu pisarzy, między innymi Konstantyn Paustowski, Eduard Bagrycki, Jurij Olesza, Wołodymyr Sosiura. Tutaj znajdowali zarówno chleb powszedni, jak i pokarm dla twórczości.




Targ „Starokonny”





Historia Targu Starokonnego sięga pierwszej połowy XIX wieku. Część mieszkańców Odesy oraz badaczy uważa go za najstarszy targ w mieście, jednak inni prezentują odmienne opinie…
Handel bydłem w pierwszych dekadach rozwoju Odesy odbywał się najczęściej na nieużytkach wzdłuż traktu chersońskiego, przylegających do Placu Chersońskiego (obecnie Nowy Targ). Długie szeregi zwierząt ciągnęły się przez Peresyp do rogatki chersońskiej, następnie wspinały się stromymi podjazdami do miasta i przyszłą ulicą Konną kierowały się ku Nowemu Targowi.
Dynamiczny rozwój Odesy doprowadził do specjalizacji targów i już w okresie rządów Woroncowa pojawiła się potrzeba utworzenia samodzielnego targu ukierunkowanego na handel bydłem. Potrzeba ta wynikała z kilku istotnych okoliczności.
Po pierwsze, wraz ze wzrostem natężenia ruchu, poza Peresypem i komorą celną chersońską, bydło zaczęto wprowadzać do miasta także przez Mołdawankę oraz komorę celną tyraspolską, gdzie organizowano bazary. W tych rejonach znajdowało się wystarczająco dużo pustych terenów odpowiednich do handlu bydłem, a także dostęp do wodopojów.
Po drugie, Plac Nowobazarny stopniowo stawał się centrum miasta i był intensywnie zabudowywany przez zamożnych mieszkańców, których sąsiedztwo handlu końmi, bykami, krowami i innym głośnym oraz nieprzyjemnie pachnącym bydłem nie satysfakcjonowało.
W wyniku powyższych czynników w 1832 roku władze miejskie podjęły decyzję o utworzeniu targu sprzedaży bydła, który ma bezpośredni związek z dzisiejszym Targiem Starokonnym. Pod targ przeznaczono należący do miasta teren za cerkwią św. Piotra i Pawła na Mołdawance. Latem 1833 roku decyzję zrealizowano i datę tę można uznać za moment powstania obecnego Targu Starokonnego. Do obecnej nazwy było jednak jeszcze daleko — wówczas funkcjonował on jako „bazar bydła”.
Handel na tego typu targach tętnił życiem — do drewnianych zagród wprowadzano i wyprowadzano zwierzęta oczekujące swojego losu: wielbłądy (!), owce, osły, konie, krowy — lista mogłaby być bardzo długa. Stałe skupisko setek sprzedawców i kupujących zawierających transakcje handlowe oraz setki fur i wozów tworzyły niezwykle intensywną przestrzeń. Jednocześnie panował porządek — każda zagroda była przeznaczona dla konkretnego rodzaju bydła i oznaczona odpowiednimi tablicami informacyjnymi. Sprzedane zwierzęta obowiązkowo otrzymywały bilety potwierdzające legalność transakcji. Na targu obecny był urzędnik państwowy, co w znacznym stopniu utrudniało handel skradzionym bydłem.
Intensywne życie targu nie mogło pozostać bez wpływu na kształtowanie się okolicznych ulic, nieużytków i zaułków, przekształcając je wraz z targiem w jeden organizm. Przyjezdni kupcy i sprzedawcy zatrzymywali się w pobliskich zajazdach w rejonie Wodnej Bałki. Własny transport można było pozostawić w „garażu” — specjalnie wyznaczonym miejscu na targu bydła. W tym samym „garażu” można było również sprzedać, kupić lub wymienić wozy i fury — czyż nie był to pierwszy automobilowy targ Odesy? Setki zwierząt i ludzi trzeba było wyżywić, co doprowadziło do powstania targu prowiantu i paszy. Zaczęto zabudowywać przyległe tereny, a po krótkim czasie część targu została zajęta przez kwartał zabudowy mieszkalnej.
Handel bydłem stawał się coraz trudniejszy i na przełomie lat 1840–1850 targ bydła przeniesiono na Nowy Plac Konny. Kilka lat później, w połowie lat 50. XIX wieku, za dawnym targiem bydła utrwaliła się znana do dziś nazwa — Targ Starokonny.
Po przeniesieniu targu bydła Targ Starokonny stracił napływ sprzedawców i kupujących oraz obieg środków finansowych i zgodnie z wszelkimi prawami rozwoju handlu powinien był podupaść, a w najlepszym wypadku przekształcić się w niewielki targ peryferyjny. Stało się jednak zupełnie inaczej.
Powstanie targu bydła zbiegło się w czasie z okresem narodzin i rozkwitu wyścigów konnych. Zawody te odbywały się jeszcze za czasów Langerona, lecz oficjalne najwyższe zatwierdzenie uzyskały za rządów Woroncowa. W całym południu Ukrainy wśród arystokracji i zamożnych warstw społeczeństwa gwałtownie wzrosło zainteresowanie handlem końmi rasowymi oraz hodowlą koni, co wymagało regularnych wizyt na targu.
Nie trzeba dodawać, że hodowla koni była ściśle związana z utrzymywaniem psów myśliwskich. Zarówno jedne, jak i drugie wymagały odpowiedniego wyposażenia. Wszystko to w obfitości oferował Targ Starokonny, który z czasem zyskał inną, nie mniej znaną nazwę — Targ Myśliwski. Wraz z rozwojem sportów konnych popularność wśród arystokracji zyskało również wędkarstwo, które wcześniej było domeną niższych warstw społecznych. Z czasem pojawił się handel ptactwem oraz innymi zwierzętami domowymi, co na wiele dziesięcioleci ukształtowało oblicze Targu Starokonnego jako miejsca, gdzie można kupić zwierzę domowe oraz związane z nim akcesoria.
Współczesny Targ Starokonny to kompleks nowoczesnych budynków i pawilonów, straganów oraz innych punktów handlowych oferujących niezwykle szeroki wachlarz towarów i usług. W 2003 roku przeprowadzono przebudowę targu, podczas której — poprzez rozbiórkę okolicznych starych zabudowań — Targ Starokonny powiększył swój obszar, odzyskał część terenów i w pewnym sensie przywrócił historyczną sprawiedliwość. Na targu nadal sprzedawane są zwierzęta — rybki, króliki, psy, koty i ptaki. Niezmiennie funkcjonuje także niezniszczalny pchli targ, pojawiający się w weekendy w okolicznych kwartałach, gdzie można kupić wszystko — z wyjątkiem tego, czego akurat najbardziej potrzeba :-).
Pozostaje mieć nadzieję, że tak będzie zawsze.
Na podstawie materiałów Ołeha Hubara.




Targ „Siódmy Kilometr”




Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością „Targ Wyrobów Przemysłowych” („Siódmy Kilometr”) jest największym w Europie targiem hurtowo-detalicznym wyrobów przemysłowych. Położony jest siedem kilometrów od Odesy, w rejonie owi-diopolskim obwodu odeskiego. Całkowita powierzchnia obiektu przekracza 110 hektarów, z czego 75 hektarów jest zabudowanych, a ponad 40 hektarów przeznaczono pod dalszą zabudowę. Funkcjonuje tu 15 000 obiektów handlowych i magazynowych (sklepy, pawilony, kontenery, magazyny). Dodatkowo na terenie targu znajdują się: komisariat policji, remiza strażacka, trzy punkty medyczne, ambulans, osiem parkingów, bank, dworzec autobusowy, dwa hotele oraz rozbudowana sieć lokali gastronomicznych. Na targu pracuje 60 000 osób, z czego 15 000 to podmioty prowadzące działalność gospodarczą. Każdego dnia „Siódmy Kilometr” odwiedza około 200 000 osób — mieszkańców wszystkich regionów Ukrainy, a także krajów całej Europy.
Historia Targu Wyrobów Przemysłowych rozpoczyna się 19 grudnia 1989 roku. Właśnie wtedy pierwsi spółdzielcy Targu Starokonnego w Odesie zostali przeniesieni poza granice miasta, na siódmy kilometr, gdzie rozciągały się pola kukurydzy. Początkowo mieszkańcy Odesy (głównie pracownicy sektora publicznego dorabiający do pensji) sprzedawali towary, rozkładając gazety bezpośrednio na ziemi lub korzystając z prowizorycznych stolików. Wieść o nowym targu szybko się rozniosła — mieszkańcy zaczęli przyjeżdżać na „Siódmy Kilometr” w poszukiwaniu towarów deficytowych. Wtedy też pojawiła się nazwa „tolczok” — miejsce, w którym zawsze kłębi się tłum. Można tu było kupić wszystko: od ekskluzywnych dżinsów przywożonych z zagranicy przez marynarzy, po artykuły codziennego użytku, których w sklepach dramatycznie brakowało.
Sąsiadujący, w ten czas sowchoz, „Awangard”, kierowany wówczas przez Wiktora Dobranskiego — późniejszego wieloletniego prezesa Targu Wyrobów Przemysłowych — podjął decyzję o wyznaczeniu odrębnego miejsca do handlu. Dla wygody i bezpieczeństwa sprzedawców oraz kupujących teren został ogrodzony, a następnie utwardzony asfaltem. Później zapadła decyzja o budowie metalowych stołów handlowych oraz zadaszeń — w ten sposób powstała pierwsza strefa handlowa „Siódmego Kilometra”, która z czasem otrzymała nazwę „Pole Cudów”. Z biegiem lat słynny targ zaczął rozwijać rozbudowaną infrastrukturę handlową i magazynową. W ciągu niemal trzydziestu lat „Siódmy Kilometr” stał się nie tylko największą platformą handlową w Europie, lecz także prawdziwą szkołą biznesu dla wielu krajowych przedsiębiorców. Dzięki wysiłkom swojego założyciela, W. L. Dobranskiego, targ przekształcił się w prawdziwe miasto handlowe, znane daleko poza granicami Ukrainy.

